Archive for the ‘pasje’ Category


Góry…

i jak tu nie kochać gór…

gory

w mieście, na wsi, dążymy do jakiegoś pięknego miejsca, polecanego, zabytkowego.
idąc w góry…. ehhhh…. wszystko jest piękne i zapiera dech w piersiach.

“Góry to miejsca wyniosłe, bliższe niebu, otwarte na nowe horyzonty, sprzyjające modlitwie i kontemplacji. W górach przychodzą Boże inspiracje, pouczenia i objawienia.” /Saturnino Mencherini OFM, L’Apennino Serafico/

* kolaż powyżej, to zdjęcia z Konkursu fotograficznego “Przestrzeń Życia”, które zaprezentował onet.pl



List pożegnalny Gabriela Garcia Marquez’a

Gabriel Garcia Marquez jest jednym z moich ulubionych “cytato-dawców”. Dlatego postanowiłam zagłębić się w jego życie i twórczość, aby “wyciągnąć” z nich jeszcze więcej mądrej treści. Co się okazało, w 1999 roku zdiagnozowano u Marquez’a raka, wówczas on wycofał się z życia publicznego i za pomocą internetu rozesłał list pożegnalny, którego przetłumaczoną treść, chciałabym przytoczyć….

“Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi
odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.

Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno
przemyślałbym wszystko, co powiedziałem.

Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie.

Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami
tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się,
kiedy inni śpią.

Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku
słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę.

Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się
zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż
unikają miłości!

Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się
latać samodzielnie.

Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze
starością lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).

Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi… Nauczyłem się, że wszyscy chcą
żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym
sposobie wspinania się na górę.

Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią,
po razpierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze.

Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko
wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.

Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na
niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył.

Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz.

Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym
cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.

Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym
“kocham cię”, a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz.

Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego
uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje,
chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.

Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, że
dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj,
uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował
dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś
zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie.

Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich
potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im
powiedzieć “jak mi przykro”, “przepraszam”, “proszę”, dziękuję” i wszystkie inne
słowa miłości, jakie tylko znasz.

Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę
i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są
ci potrzebni.

Prześlij te słowa komu zechcesz.

Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj.

I jeśli tego nie zrobisz nigdy, nic się nie stanie.

Teraz jest czas.

Pozdrawiam i życzę szczęścia!!!”



Korona Tatr

Swoją pasję do wędrówek po górach, wraz z Wieczorkiem i resztą kompanii, postanowiliśmy bardziej sprecyzować - a mianowicie postanowione - zdobywany koronę Tatr, a potem atakujemy Mont Blanc :)

Korona Tatr - 14 “dwutysięczników”:

Pośrednia Grań - 2440
Sławkowski Szczyt - 2452 - 3.06.2010
Ganek - 2465
Staroleśna - 2476
Krywań - 2494
Rysy - 2503
Baranie Rogi - 2526 - 31.07.2010 pierwszy atak, bez zdobycia szczytu
Kończysta - 2540
Kieżmarski Szczyt - 2558
Wysoka - 2560
Durny Szczyt - 2623
Lodowy Szczyt - 2627
Łomnica - 2634
Gerlach - 2655

Przy okazji zahaczamy o nasze ulubione schronisko Chata Zamkowskiego i a wszystkie drogi prowadzą przez Chatę Tere’go

w drodze do chaty terego
bo było za mało czaju z rumem bez czaju
w drodze na sławkowski



Home

After one look at this planet any visitor from outer space would say “I want to see the manager”. /William S. Burroughs/

HOME - pełna wersja

5 czerwca 2009 w Dnia Ziemi – jednego dnia równocześnie w 85 krajach, w kinach, w telewizji, na DVD i w Internecie miała miejsce premiera największego na świecie multimedialnego wydarzenia pro-ekologicznego.
To pierwszy film, który w 100 procentach został nakręcony z powietrza, co staje się już normą dla autora - Yanna Arthusa-Bertranda.

trailer:



Bo wszystko sztuką jest…

“Nie widzę, słucham cię oczyma, biała!
Nagości twojej linie i kolory
w hymn mi się jeden łączą różno wzory
w muzykę kształtów, w pieśń twego ciała…

Melodią jesteś i harmonią cała!
Rzucona kędyś w dalekie przestwory,
jako przelotne świecisz meteory- -
pieśń twej piękności promienieje, pała..

Komu się zjawisz taka, pójdzie dalej
z twarzą od świata odwróconą, senną..
tak ci rzeźbiarze, co Wenus promienną

niegdyś w paryjskim marmurze kowali
chodzili cisi, senni między ludem-
oni widzieli cud i żyli cudem … “
/Tetmajer/

kamasutra

“Pościel twe pyszne, świetne ciało,
Nienapatrzone, niepojęte,
Pod naszą rozkosz oszalałą,
Misterie, cuda, orgie święte.

Upij się sobą, mną i zamień
Nas w sploty, kurcze, krzyk, płomienie,
Aż w spazmach stoczym się, jak kamień,
Cudowną furią w zatracenie.

Huk kwi i zamęt, w oczach plamy,
Palą się ręce, głowa, nogi!
Gdzieś ponad światem przelatamy
W dymiących splotach — ludzkie bogi.

W każdym zakątku ciała, nerwie
Oślepiająca biel twej skóry!
Nas żaden piorun nie rozerwie,
Orkan, błyskanie, szał wichury!

Tężejem, giniem! Rozkosz — męka!
Wir! Mnie się dłońmi chwyć obiema!
Przebóg! Wir niesie! Ziemia pęka!
Cud! Tchu brak w piersiach! Śmierć… Nas nie ma. “
/Kazimierz Wierzyński/